"Dla niej wszystko" - Alexa Riley


Wydawnictwo: Burda
Tytuł oryginału: Everything for her
Przekład: Monika Wiśniewska
Data wydania: 10 maja 2017
Liczba stron: 361

Wyobraźcie sobie, że w życiu wszystko wam się układa. Pomimo wychowywania się w rodzinie zastępczej trafiacie na świetną uczelnię, jesteście jednych z najbardziej zdolnych studentek na roku, po ukończeniu studiów dostajecie stać w prestiżowej korporacji mającej siedzibę w Nowym Jorku, a do tego tuż po przeprowadzce poznajecie zabójczo przystojnego miliardera, którego jedynym celem w życiu jest przychylenie wam nieba. Brzmi pięknie, prawda? Tymczasem okazuje się, że nie macie kontroli nad swoim życiem. Wszystko, co wam się do tej pory przydarzyło było wyreżyserowane tak, aby doprowadzić was do księcia z bajki. Co robicie po dowiedzeniu się? Odchodzicie, czy zostajecie? Przed takim wyborem zostaje postawiona Mallory. 

Mam co do tej książki mieszane uczucia. Czytając ją, co chwila ją odkładałam, przewracałam oczami, zgrzytałam zębami, po czym do niej wracałam. Mogłoby się wydawać, że przeczytanie jej zajęło mi wieczność, a jednak skończyłam ją w dwa dni. Mimo swojej kontrowersyjności coś w sobie miała, że sprawiła, że nie odłożyłam jej na półkę. Myślę, myślę i naprawdę nie wiem, co to może być, bo przyjrzyjmy się bohaterom i samej historii. 

Autorki (bo Alexa Riley to tak naprawdę pseudonim dwóch przyjaciółek, które tworzą powieści i opowiadania dla kobiet) wykreowały głównych bohaterów na ewidentną modłę postaci z serii o Greyu E.L. James. Głównym bohaterem jest Miles (ksywka Oz). Jest nieziemsko przystojny, na koncie ma miliardy, a do tego jest właścicielem firmy Osbourne Corp. Jest zaborczym mężczyzną, który jest niesamowicie zazdrosny o kobietę swojego życia. Robi wszystko, aby było jej w życiu dobrze i żeby nie spotkało jej nic złego, tyle że nic jej o tym nie mówi. Nie trzeba chyba dodawać, że w łóżku wychodzi z niego prawdziwa bestia. W rozdziałach, gdzie Miles gra pierwsze skrzypce, często sam przed sobą przyznaje się, że zachowuje się jak stalker, ale jego miłość do Mallory jest jedyną pozytywną rzeczą w jego życiu i to usprawiedliwia. Jest opisany jako książę z bajki, który jest spełnieniem marzeń głównej bohaterki.

Mallory, wcześniej wspomniana główna bohaterka, jest nieprzeciętnie inteligentną kobietą, która jako jedna z 3 osób w całych Stanach otrzymuje propozycję stażu w Osbourne Corp. Chętnie ją przyjmuje i czuje się tam jak ryba w wodzie, ponieważ może rozwinąć skrzydła i pokazać na co ją stać. Od początku można się spodziewać, że jej inteligencja pomoże jej szybko umknąć osobie Miles’a, ale tymczasem uczucia biorą górę i po uszy zakochuje się w mężczyźnie. Brnie w tę znajomość, aż wszystko wychodzi na jaw. I co wtedy robi? Zgadnijcie. Mimo domniemanej inteligencji wydaje się, że Mallory nie ma własnego zdania. Czeka, aż inni podejmą za nią decyzję, po czym na wszystko się zgadza, nawet jeżeli na początku takie rozwiązanie nie przypada jej do gustu. Powstaje tutaj zgrzyt w jej charakterze, który nijak da się rozgryźć.

Historia jest dla mnie totalnie odrealniona. Gdyby autorki reklamowały tę powieść inaczej, na pewno nie jako romans przepełniony czułością i miłością, książka z pewnością bardziej przypadłaby mi do gustu. Tutaj jednak mamy gloryfikację niezdrowej kontroli i manipulacji. Odkładając książkę za każdym razem obijały mi się po głowie dwa słowa: syndrom sztokholmski. Osobiście nigdy nie byłam w takim związku (i nikomu tego nie życzę), ale mogę się domyślić, że każda mądra kobieta po zauważeniu znaków ostrzegawczych z miejsca uciekałaby z krzykiem. Mallory je zauważa, ale nic sobie z tego nie robi, co całkowicie nie zgadza się z tym, jak opisały ją autorki, czyli jako mądrą kobietę sukcesu.

– Tak bardzo cię kocham – mówi, drugą ręką dotykając mojego policzka. – (…) Mimo że masz na moim punkcie obsesję i można cię uznać za stalkera.

Jeżeli chodzi o styl nie mam prawie nic do zarzucenia. Jest lekki, a książkę czytało się bardzo szybko, tempa nadawały również smsy i e-maile wymieniane przez głównych bohaterów. Autorki nie skupiały się na wewnętrznych przemyśleniach postaci, postawiły raczej na akcję, co jest dużym plusem, ponieważ nic nie spowalniało toku historii.

Ciężko jest mi ocenić tę książkę. Z całą pewnością spodoba się fankom literatury erotycznej, gdyż tego typu sceny autorkom wyszły bardzo dobrze. Spodoba się też kobietom, które lubią czytać o zaborczych mężczyznach w typie jaskiniowca. Nie polecam tej pozycji kobietom, które cenią sobie niezależność i szukają lekkiej książki ze zdrową miłością na pierwszym planie. „Dla niej wszystko” zbiera wiele pozytywnych opinii dlatego wydaje mi się, że jest to jedna z tych książek, które albo się kocha albo nienawidzi.

Publikowanie komentarza

11 Komentarze

  1. Kurcze... Chyba tym razem się nie skuszę na tę powieść. A ten chłop na okładce jest straszny :D

    Pozdrawiam,
    toukie z ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faceta na okładce bardzo źle dobrali, bo Miles jest opisany jako zadbany facet chodzący w garniturach i koszulach, a na okładce jest koleś, który wygląda jakby właśnie skończył pracę na budowie :D.

      Usuń
  2. Słyszałam o tej książce, miałam ją już kiedyś kupić, ale jakoś ciągle coś... Bardzo podobała mi się okładka, to na pewno, jest genialna. Treść też wydaję się być niezła.
    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/
    Dodaję do obserwowanych, liczę na rewanż.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio okładka rzuciła mi się w oczy i byłam pewna, że sięgnę potem po nią, ale po Twojej opinii chyba sobie jednak odpuszczę :/
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbować możesz, mogę tylko powiedzieć, że już po pierwszych 50 stronach mniej więcej wyrabia się zdanie na temat tej książki :D. Wtedy zobaczysz, czy Ci się podoba, czy może jednak odpuszczasz :D.

      Usuń
  4. TObie ciężko ocenić tę książkę, a ja słyszałam że to badziewie jakich mało :D.
    Szkoda mi mojego czasu na takie pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię książek na styl ,,Greya", którego nawet nie czytałam. Szkoda, że książka okazała się dla Ciebie wielkim rozczarowaniem. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie przepadasz za takimi pozycjami to polecam omijać powyższą książkę z daleka ;D.

      Usuń
  6. Na razie na półce czeka zbyt wiele książek do przeczytania na już, dlatego w najbliższym czasie zapewne nie sięgnę po "Dla niej wszystko", ale może za jakiś czas uda mi się to zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spieszy się... ;). Ocenisz sama, czy było warto :).

      Usuń