"Nieznośny ciężar tajemnic" - Samantha Young


Wydawnictwo: Edipresse Książki
Tytuł oryginału: The impossible vastness of us
Przekład: Sara Manasterska
Data wydania: 18 kwietnia 2018
Liczba stron: 224

- Uważam, że jesteś wspaniała
Słowa mają nad nami władzę. Dobrze o tym wiedziałam.

India Maxwell ma za sobą trudne dzieciństwo. Ojciec całkowicie zniszczył jej poczucie własnej wartości, a matka przez pewien czas była nieobecna w jej życiu. Pewnego dnia oznajmia Indii, że przeprowadzają się do Bostonu, ponieważ poznała bajecznie bogatego prawnika, za którego ma zamiar wyjść za mąż. India musi porzucić całe swoje dotychczasowe życie, przyjaciół, wyrobioną pozycję społeczną i przenieść się na nieznany teren, gdzie jest zmuszona zacząć od nowa. Sprawy nie ułatwia Eloise, przybrana siostra Indii oraz przystojny Finn, chłopak Eloise. Nie tylko India ma sekrety. Okazuje się, że nawet idealne życie nie chroni przed prozą życia.

- Co takiego się stało? Dlaczego się na mnie wyżywasz?
-Życie się stało.

„Nieznośny ciężar tajemnic” to kolejny bestseller autorki Samanthy Young, która pisze chwytające za serce romanse nie tylko dla dorosłych. Po raz pierwszy spotkałam się z powieścią Samanthy, w której główni bohaterowie mieli zaledwie 16 lat. Do tej pory pisała wyłącznie o dorosłych osobach, więc napisanie takiej historii na pewno było dla niej czymś nowym, tak samo jak dla czytelnika. Książka była mocno reklamowana w zagranicznym mediach, więc z przyjemnością usiadłam do lektury.

India jest szesnastolatką, którą skrzywdziło ciężkie dzieciństwo. Kiedy wreszcie odzyskała matkę, ta mimo wszystko wciąż stawiała siebie na pierwszym miejscu. W ten sposób India musiała porzucić swoje życie i zacząć od początku w całkiem nieznanym środowisku, do którego myśli, że nie pasuje. Od pierwszych stron uderza czytelnika to jak bardzo India jest zagubiona. Wyrobiła w poprzedniej szkole dobrą opinię na swój temat, jest popularna – nie ma co do tego zastrzeżeń, ale mimo wszystko jest bardzo samotna. Odbija się to na jej zachowaniu, ponieważ przez większą część książki jest zamknięta w sobie i nie daje poznać prawdziwej siebie. Mimo tego nie brakuje jej ciętego humoru, którym często ripostuje głupie docinki ze strony rówieśników. India jest złakniona miłości, jednak boi się skoczyć na głęboką wodę, ale jej zdanie zmienia Finn.

Finn jest tajemniczym przystojnym chłopakiem Eloise. Trzyma się na uboczu, nie lubi być w centrum uwagi, ale mimo tego zawsze jest obecny w życiu swoich najlepszych przyjaciół. Dla Eloise jest prawdziwą ostoją – wystarczy słowo, a już jest obok starając się pomóc. Jest opiekuńczy, ale nie w ten denerwujący „ty-być-moja” sposób, tylko w ten uroczy, który sprawia, że na usta czytelnika wypływa błogi uśmiech.  Zupełnie jak India, Eloise, czy każdy inny w tej powieści ma sekrety, których się wstydzi i które kładą się cieniem na jego życiu. Otwiera się dopiero po poznaniu Indii i wtedy pokazuje prawdziwego siebie, czyli dowcipnego, inteligentnego i wrażliwego chłopca. 

Książka nie była tym, czego się spodziewałam. Nie jest to erotyk, nie jest to nawet tak naprawdę książka o miłości. To jest opowieść o przyjaźni, rodzinie i sekretach, które wcale nie są tak straszne jak mogłoby się wydawać. Jest to też opowieść o tym jak zrozumienie i odrobina ciepła potrafią zapoczątkować prawdziwą transformację w człowieku. Przyjaźń i rodzina wysuwają się na pierwszy plan, a miłość dzieje się jakby obok. 

Autorka ma niezwykle lekkie pióro. Ma się niemal wrażenie, że pisanie książek przychodzi jej tak łatwo jak oddychanie. Jej styl jak zawsze wydobył ze zwykłej historii to co najpiękniejsze i oszlifował, tworząc niesamowitą opowieść, która kończy się zdecydowanie za szybko. Jedyne co można tej powieści zarzucić to zakończenie, które niekoniecznie usatysfakcjonuje każdego czytelnika. Niemniej jednak jest najlepszym jakie współgra z całością.  

„Nieznośny ciężar tajemnic” to piękna opowieść, która na pewno trafi do młodszych osób. Sama dobrze się bawiłam przy lekturze i targały mną różne emocje, ale jednak na początku ciężko było mi się wgryźć w lekturę – być może dlatego, że czasy licealne mam dawno za sobą i nie przeżywam już miłostek, jak bohaterowie. Mimo tego książkę przeczytałam w ekspresowym tempie. Samantha ponownie stworzyła wiarygodnych bohaterów, z którymi można łatwo się utożsamić i którzy zostają z czytelnikiem na długo po zamknięciu książki. Jest to lektura idealna na lato kiedy marzy się o odprężeniu i zanurzeniu w świecie pełnym splendoru. 

* * *
Nie uciekajcie jeszcze - spójrzcie, proszę, na okładkę oryginału. Jest przepiękna! Moim zdaniem zdecydowanie lepiej oddaje to, co się dzieje w środku niż polska wersja. Szkoda, że Edipresse postanowiło stworzyć swoją okładkę, ale po części ich rozumiem - oryginalna raczej nie sprzedałaby się w Polsce, mimo że jest genialna i pięknie współgra z historią. Czasami bardzo żałuję, że niektóre okładki nie przyjęłyby się na polskim rynku. Okładka to w końcu integralna część książki, a te oryginalne najczęściej pasują najlepiej.

Która grafika podoba Wam się najbardziej - polska, czy oryginalna? :).



Publikowanie komentarza

19 Komentarze

  1. Polska okładka sto razy bardziej mi się podoba :) Lubię takie książki ;) choć są skierowane do młodszych odbiorców to ja i tak dobrze się przy nich bawię :D
    Pozdrawiam Justyna z wszystkococzytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka na pewno pasuje do innych tworzonych przez Edipresse :D.

      Jeśli lubisz też lekki erotyki to sięgnij po serię On Dublin Street tej samej autorki. Tam naprawdę rozwinęła pisarskie skrzydła :).

      Usuń
  2. Już sam tytuł bardzo intryguje i chodź do młodzieży od dawna nie należę, to jednak mam ochotę poznać tę historię. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku jest trudno, ale w pewnej chwili wiek bohaterów przestaje przeszkadzać i historia wciąga :).

      Usuń
  3. Bardzo lubię twórczość Samanthy Young. Muszę Ci przyznać rację, co do okładki. Choć nie znam treści książki, bardziej intryguje mnie oryginał. Tych polskich okładek mamy już mnóstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie oryginalne okładki powieści Samanthy z reguły są lepsze. Dajmy na to On Dublin Street - polskie okładki są piękne, to prawda, ale oryginały w jakiś sposób odnoszą się do treści :).

      Usuń
  4. Nie jestem raczej odpowiednim targetem, w jaki celowała autorka. Generalnie nie do końca ciągnie mnie na razie do jej twórczości - być może to błąd, który powinnam naprawić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś miała kiedyś ochotę na wzruszające romanse to zdecydowanie polecam tę autorkę :).

      Usuń
  5. Matko, książka czeka na mnie w kolejce :/ ale czuję, że się nie zawiodę :D no i polska okładka bardziej mi się podoba :D.
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy Ty się wygrzebiesz z tej kupki książek, co? :D. Na pewno się nie zawiedziesz, książka jest bardzo dobra :).

      Usuń
  6. Stawiałabym na oryginał - zdjęcia zwykle wyglądają na książkach jakoś tak biednie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja bratnia duszo! :D. Też nie przepadam za zdjęciami, wolę grafiki jak tutaj albo w przypadku "Serenade" Heather McKenzie. Grafiki bardziej intrygują :).

      Usuń
  7. Takie książki bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wkrótce będę ją czytać :) już na mnie czeka na półce.

    Pozdrawiam,
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem strasznie ciekawa tej historii! Jak na razie czytałam tylko jedną książkę tej autorki, ale bardzo mi się spodobała :D

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  10. Niby robię sobie mały odwyk od tego typu książek, ale ta pozycja brzmi naprawdę ciekawie - lubię pozycje z przyjaźnią na pierwszym planie. :D

    http://biblioteka-wspomnien.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka malutka książeczka nie zaszkodzi przy odwyku ;D.

      Usuń