"It ends with us" - Colleen Hoover


Wydawnictwo: Atria Boks
Tytuł polski: It ends with us
Data wydania: 2 sierpnia 2016 (2 października 2017 - Polska)
Liczba stron: 384

Colleen Hoover jest zwana królową romansów i całkowicie się zgadzam z tym stwierdzeniem. CoHo pisze niezwykle zmysłowe i napakowane emocjami książki, od których ciężko jest się oderwać. Zazwyczaj historie wymyśla sama, jednak w przypadku tej recenzji należy pamiętać, że historia opowiedziana w książce powstała na podstawie jej wspomnień.

Jeszcze przed podziękowaniami na końcu książki, CoHo pisze, że It ends with us to niezwykle osobista książka. Główna bohaterką jest Lily, którą poznajemy jako dorosłą kobietę, chcącą spełnić swoje marzenie o otwarciu kwiaciarni w Bostonie. Poznajemy ją w momencie kiedy ma 22 lata, ale sporą część książki zajmują jej pamiętniki, które spisywała będąc nastolatką. Dzięki tym pamiętnikom dowiadujemy się co nieco o jej pierwszej miłości – bezdomnym Atlasie, który ma wielki wpływ na dalszy rozwój akcji. Gdy akcja wraca do teraźniejszości poznajemy Ryle’a – seksownego neurochirurga, który od pierwszego spotkania szaleje za Lily. Szybko się w sobie zakochują. Ich związek mknie do przodu z prędkością świata, co skutkuje problemami, które pojawiają się w najmniej spodziewanym momencie. Lily nagle zdaje sobie sprawę, że stała się kimś, kim obiecała sobie nigdy nie być. 

Uczucia i emocje, które autorka zawarła w książce sprawiają, że ciężko jest ją ocenić. No bo jak ocenić książkę, w której główna bohaterka doświadcza przemocy z rąk kogoś komu ufała? Jak ocenić taką książkę wiedząc, że autorka pośrednio doświadczyła tego samego? Naprawdę ciężko. Można chyba tylko skupić się na języku, który zachwyca. Jak już wspomniałam na początku CoHo pisze zmysłowe książki; ta zmysłowość nie objawia się mnóstwem wysublimowanych scen seksu, a raczej językową otoczką, która dodaje historii melancholii. 

Autorka niezwykle prawdziwie oddała uczucia targające Lily. Bardzo spodobał mi się fakt, że nie wykłada kawy na ławę już przy pierwszych oznakach nadciągających problemów. Dozuje informacje i wskazówki, co sprawia, że czytelnik przechodzi dokładnie tę samą drogę co Lily. 

Na rynku brakuje zaskakujących romansów. It ends with us jest takim romansem. Oczywiście nie mogę zapomnieć, że książka zaczęła się jak typowe romansidło – mam zaznaczonych wiele fragmentów, które mogłyby sugerować cukierkowy, czy kiczowaty erotyk. Na szczęście w drugiej części autorka się reflektuje i skupia się na meritum, dzięki czemu można odetchnąć z ulgą. 

Na koniec chciałabym jeszcze złożyć CoHo ukłon za to jak zgrabnie ujęła tytuł powieści w fabule. Sam tytuł niczego nie sugeruje, wydaje się być wręcz dziwny, ale jest jeden moment w książce, gdzie „it ends with us” nabiera znaczenia. Ze mnie wycisnęło ono kilka łez. 

It ends with us to wspaniały nieoczywisty romans, który tylko utwierdził mnie w moim uwielbieniu Colleen Hoover. Nie sugerujcie się proszę opisem z okładki – w ogóle nie oddaje tego co tak naprawdę się dzieje. Możecie brać tę książkę w ciemno, a i tak się nie zawiedziecie.


Publikowanie komentarza

24 Komentarze

  1. Tej książki colleen Hoover jeszcze nie czytałam ale widuję ją codziennie na wystawie jak wracam ze szkoły plus twoja kusząca recenzja Ajaj trzeba jak najszybciej przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nawet się nie zastanawiaj tylko przy najbliższej okazji ją kupuj/wypożyczaj :)

      Usuń
  2. Bardzo chcę przeczytać tę książkę 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam inne książki Hoover i mi się podobały, także tą też planuje przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O mamusiu... uwielbiam tę historię! Rozgrzała moje serce, później je złamała i posklejała <3

    Pozdrawiam,
    Książkowa Przystań

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta książka jest zdecydowanie warta przeczytana :d Może i nie stałą się moją ulubioną od Colleen, ale zapadła mi w pamięć :)

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, ale opinie zbiera świetne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam jeszcze twórczości tej autorki, ale obiecałam samej sobie to zmienić już w te wakacje. Chcę sama dowiedzieć się, co takiego mają książki Hoover, że jedni ją kochają, gdy drudzy. Aż mnie zastanawia, po której stronie barykady stanę. :P
    Pozdrawiam!
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli gustujesz w romansach to CoHo na 100% przypadnie Ci do gustu :D

      Usuń
  8. Właśnie to jest piękne w tej książce, że niby to jest romans, ale autorka wplotła bardzo poważny temat i jak sobie z nim radzić. Ta książka jest niesamowita. :)
    potegaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zupełności się z Tobą zgadzam :) Miło jest przeczytać coś świeżego, nawet jeśli rozdziera serce.

      Usuń
  9. Mam za sobą cztery powieści Hoover, które nie rzuciły mnie na kolana. Obiecałam sobie, że już odpuszczę jej twórczości, ale chyba dam jej ostatnią szansę, sięgając po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Które wcześniej czytałaś? Ta na pewno jest inna niż wszystkie, niesie ze sobą więcej emocji, więc może bardziej przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  10. Uwielbiam Colleen ! Jej powieści są świetne! Historie nie banalne, autorka porusza poważne tematy i to jest świetne :)

    Wpadnij do mnie !

    http://zapiski-ksiazkoholiczki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Lubię też to, że jej powieści tak naprawdę nie są tak przewidywalne jak inne romanse :)

      Usuń
  11. Podobała mi się, ale nie zachwyciła mnie tak jak innych :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie planuję sięgnąć po jakąś książkę Hoover, bo do tej pory czytałam tylko Maybe someday (które nie podobało mi się i trochę zraziło do autorki :/). Być może sięgnę właśnie po It ends with us, bo o tej pozycji krąży mnóstwo pozytywnych opinii. ;)
    Pozdrawiam! :)
    http://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu nie podobało Ci się Maybe someday? Osobiście poleciłabym jeszcze Confess :)

      Usuń
  13. Zgadzam się z tym, że Hoover pisze bardzo ładnie. W delikatny i subtelny sposób potrafi ubrać uczucia w słowa. Aż chce się czytać. Ja jestem uzależniona od jej książek i czytam wszystkie jak leci ;) "It ends with us" nie należy do moich ulubionych (bo ten zaszczyt nadal należy do "Maybe someday"), ale była świetna :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń