"Cyfrak" - Krzysztof Haladyn


Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 20 czerwca 2018
Liczba stron: 414

Daleka przyszłość. Miasto Polis daje schronienie przed nieobliczalną Pustynią. Rządzi  nim wszechwładna korporacja RepTek, która nie dość, że kontroluje miasto to również ludzi. Nadzór ten sprawują dzięki wszczepom, zainstalowanym w ciele każdego mieszkańca zapomnianego przez Boga miasta.

W Polis mieszka Neth, technik RepTeku, uzależniony od cyfrowych dragów. Pewnego dnia jego diler zleca mu zadanie, dzięki jakiemu może dorobić. Musi udać się do nielegalnego laboratorium Chińczyków i coś z niego zabrać. Obaj zdają sobie sprawę, iż wyprawa nie należy do bezpiecznych, jednak żaden z nich nie wiedział, że zapoczątkuje ona lawinę wydarzeń, prowadzących do ujawnienia wstrząsającej tajemnicy skrywanej przez korporację…

Cyfrak to przykład bardzo dobrej literatury cyberpunkowej. Krzysztof Haladyn żongluje wieloma interesującymi pomysłami, niejednokrotnie zaskakującymi. Fabuła, pomimo bycia zawiłą, jest spójna głównie dzięki temu, iż autor dawkuje wiedzę na temat Polis, RepTeku i mutantów, jacy stanowią jeden z ciekawszych wątków. Pomimo tego na początku ciężko mi szło wciągnięcie się w książkę. Powodem jest narracja -  pierwszoosobowa i prowadzona w czasie przeszłym, jednak w kluczowych momentach (w których akcja pędzi na łeb, na szyję) autor nagle przerzuca się na czas teraźniejszy. Z początku kilka razy musiałam się cofnąć by dokładnie prześledzić bieg wydarzeń, ale na szczęście z czasem przestało to uwierać.

Bohaterowie są stereotypowi, przywodzą na myśl każdą inną książkę tego typu, lecz w żaden sposób nie przeszkadza to w cieszeniu się lekturą. Najbardziej polubiłam samego Netha i jego dilera. Towarzyszy im wielu innych ludzi, ale to oni dwaj są najwyraźniej zarysowanymi postaciami. Bardzo żałowałam, że autor nie dał czytelnikowi okazji do lepszego poznania pewnej grupy sprytnych hakerów, jednak jest nadzieja, ponieważ Cyfrak to dopiero pierwsza część serii.

Książka to zdecydowanie nie jest dla każdego, czy na jeden wieczór. Pojawia się w niej natłok słownictwa związanego z informatyką i kodowaniem, co może na początku wystraszyć niektórych śmiałków. Temu tytułowi należy dać czas, ponieważ po pewnej ilości stron nagle można zdać sobie sprawę, że kartki przewraca się w ekspresowym tempie. Natomiast końcówka zostawia szeroko otwartą furtkę dla kolejnego tomu, po jaki na pewno będzie warto sięgnąć. Autor sprawnie wprowadził czytelnika w świat, w którym jeszcze niejedna rzecz zaskoczy.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Fabryka Słów oraz portalowi Czytajmy Polskich Autorów.

                                                       

Publikowanie komentarza

10 Komentarze

  1. Od czasu do czasu sięgam po tego typu literaturę, a że autor jest mi zupełnie nieznany, tym bardziej mnie zachęca by rozejrzeć się za ta książką. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzja świetna, ale książka zupełnie nie dla mnie. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Już sama okładka mnie kupiła, więc zapewne będę na tę książkę polować :)
    Pozdrawiam, Justyna z http://livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na opinię! Ciekawe, czy Tobie też się bardzo spodoba :)

      Usuń
  4. Nie jestem przekonana czy ta książka trafiłaby w mój gust, ale chyba dam jej szansę.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli czytasz czasami mocniejsze fantasy to powinna przypaść Ci do gustu. Tylko nie wolno się zniechęcać programistycznym żargonem - potem da się go nawet zrozumieć :D.

      Usuń
  5. Na chwilę obecną raczej nie sięgnę po tę książkę, ale za jakiś czas może dam jej szansę. :)

    OdpowiedzUsuń