"As Dust Dances" - Samantha Young


Wydawnictwo: Samantha Young 
Data wydania: 7 sierpnia 2018
Liczba stron: 361

Przechadzając się ulicami wielkich miast niejednokrotnie można spotkać ulicznych grajków. Niektórzy grają lub śpiewają lepiej, niektórych nie da się słuchać. Daliście kiedyś takiej osobie symboliczną złotówkę? Może nawet nie wiecie, a taka złotówka może im zapewnić ciepły posiłek na koniec dnia. Patrząc na takiego grajka nie wiemy, co nim lub nią kieruje, że decyduje się w ten sposób dorabiać. Może robi to dla zabawy, a może od tego zależy przetrwanie tej osoby? W takiej tragicznej sytuacji znajduje się Skylar Finch, amerykańska była gwiazda rocka, teraz grająca na ulicach Szkocji.

Skylar po wielu miesiącach tułaczki, będącej następstwem traumatycznego przeżycia, ląduje w Glasgow. Bez grosza przy duszy, z garstką ubrań i gitarą postanawia zostać w mieście. Śpi w prowizorycznym namiocie na cmentarzu, prysznic bierze może z raz w tygodniu na miejscowym basenie, ale codziennie rozstawia się na ruchliwej ulicy w centrum miasta i gra na gitarze. Gitara i głos są jej największym skarbem, który pozwala jej czasem zjeść coś ciepłego. Po jednym z przejmujących występów zagaduje ją Killian O’Dea, pracownik lokalnej wytwórni muzycznej. Oczarowany piękną muzyką dziewczyny zapewnia Skylar, że się nią zaopiekuje, jeżeli zgodzi się wydać w jego wytwórni solowy album. Oszołomiona była gwiazda rocka decyduje się schować honor do kieszeni i przyjmuje propozycję Killiana. Oboje nie zdają sobie sprawy, że czysto biznesowa relacja szybko przerodzi się w coś więcej. Mocno zraniona Skylar musi zdecydować, czy wreszcie zburzy mur, który wokół siebie zbudowała, aby przetrwać na ulicy, i dopuści do siebie mężczyznę, z którym łączy ją więcej niż może sobie wyobrażać.

Ostatnia książka Samanthy Young, “Nieznośny ciężar tajemnic” traktowała czysto o przyjaźni wśród młodych osób, dlatego z wielką ulgą przyjęłam wiadomość, że “As Dust Dances” to powieść new adult z dorosłymi głównymi bohaterami. Dalej kieruje mną sentyment do powieści, od której zaczęła się moja przygoda z tą autorką, więc z ogromnym uśmiechem na twarzy, ale też z dużymi oczekiwaniami otworzyłam tę powieść.

Autorka wzięła na warsztat problem ze sławą. Skylar jest bowiem byłą członkinią niezwykle popularnego zespołu rockowego. Zarabiała miliardy dolarów, sypiała w najlepszych hotelach, miała całą rzeszę fanów, a także coś co było dla niej najważniejsze - wsparcie matki. Brak tak bliskiej osoby w jej życiu i rozluźnienie się kontaktów przybiły Skylar, która bez oparcia nie poradziła sobie z ciężarem sławy. Uciekła, gdy już nie mogła wytrzymać napięcia i życia w świetle jupiterów. Warto w tym momencie się zastanowić co czują nasi idole, gdy każdy ich ruch jest publikowany w internecie i omawiany z najdrobniejszymi szczegółami. Wyobrażacie sobie, że każda Wasza wizyta w osiedlowym sklepiku jest głośnym wydarzeniem? Mnie aż przechodzą dreszcze na samą myśl. Skylar wybrała najłatwiejsze wyjście, które wcale nie było najlepszym z możliwych. Zraniła i siebie i bliskie osoby, a na dodatek obwarowała się grubym murem, jednak tylko dzięki niemu udało jej się przetrwać życie na ulicy. Samantha Young pokazuje w ten sposób, że sława może i jest fajna na początku, ale każdy człowiek potrzebuje odrobiny prywatności.

Relacja Skylar i Killiana zaczyna się nietypowo. W większości powieści romantycznych między bohaterami iskrzy od razu lub wręcz przeciwnie, ich związek jest burzliwy i nielogiczny. W “As Dust Dances” autorka znalazła złoty środek. Wszystko toczy się naturalnie. Dialogi między postaciami są jak z życia wzięte, nie ma się wrażenia sztuczności, czy wymuszenia. Oboje zachowują się tak jakby zachował się każdy z nas. Z początku są nieufni, jednak z każdą stroną widać powolne zmiany. Dokładnie widać też moment, w którym nabierają do siebie szacunku i zaufania. Bardzo cenię to w powieściach Samanthy Young, gdyż dzięki tej naturalności łatwo zżyłam się z bohaterami. Lubię w jej książkach też to, że wczucie się w historię przychodzi samo z siebie. Kartki same się przewracają, wzruszenie przychodzi jakby znikąd.

Na pochwałę zasługują również postacie drugoplanowe. Każda z nich ma charakter i zapada w pamięć. Autorzy często mają z nimi problem, bo nie traktują tych postaci z należytą uwagą; czytelnik dostaje w końcu osoby, które muszą tylko spełnić konkretną rolę i na tym się kończy ich obecność. Siostra Killiana, członkowie byłego zespoły Skylar oraz pracownicy wytwórni też mają rolę do wypełnienia, ale są integralną częścią całości. Przewijają się przez całą powieść i nie dają o sobie zapomnieć - zwłaszcza trzpiotowata asystentka Killiana, która skradła moje serce swoją niewinnością i pasją do muzyki.

Autorka pokusiła się o mały eksperyment, a mianowicie napisała kilka tekstów piosenek, które stały się własnością Skylar. Jest to miły dodatek, może nawet ktoś stworzy do nich muzykę? Nie podobały mi się jednak tak bardzo jak teksty Colleen Hoover w “Maybe Someday”, ale wiadomo, że nie każdy kto pisze książki może też wymiatać w pisaniu krótszych i bardziej zwięzłych form literackich. Mimo tego małego mankamentu całość przyjęłam z entuzjazmem i nie mogę się doczekać polskiego wydania, po które na pewno sięgnę, żeby zobaczyć jak ta sama historia brzmi w naszym ojczystym języku.

Za możliwość zapoznania się z powieścią przed premierą serdecznie dziękuję InkSlinger PR. Thank you, guys! <3.

Publikowanie komentarza

10 Komentarze

  1. Na początku jak wspomniałaś o tych ulicznych grajkach uśmiechnęłam się do siebie, bo przypomniałam sobię Brukselę. Tam spotykałam ich dosłownie na każdym kroku. Czasem nawet przechadzali się po wagonach metra umilając ludziom podróż i czasem z miłą chęcią im coś dawałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy grają tak, że od razu słychać, że mają talent. Też lubię się im przysłuchiwać :) Zwłaszcza w większych miastach, gdzie można ich spotkać blisko centrum. W Brukseli akurat nie byłam, ale np w Paryżu było ich mnóstwo!

      Usuń
  2. Jak wyjdzie w Polsce to ją przeczytam :D Może w między czasie zwolni mi się trochę czasu XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ciekawe kiedy wyjdzie... Myślę, że będziesz miała dużo czasu na zaplanowanie sobie ze dwóch dni na tę książkę :D

      Usuń
  3. Będę czekać na jej polskie wydanie. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! Naprawdę warto :) Samantha Young pisze bardzo wciągające książki, a jej polskie tłumaczenia całkowicie oddają jej talent :).

      Usuń
  4. Nazwisko autorki jest mi znane ale recenzowana powieść nie wzbudziła mojego zainteresowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może inna by Cię zaciekawiła, na blogu są jeszcze dwie recenzje tej autorki, więc może akurat... :)

      Usuń
  5. Autorkę znam, czytałam jedną jej powieść i niestety średnio przypadła mi do gustu. Niemniej jednak nie skreślam jej i w planach mam zapoznanie się z innymi jej pozycjami, a ta bardzo wpadła mi w oko:)
    Pozdrawiam, Justyna z http://livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Którą jej powieść czytałaś? :) Może trafiłaś przypadkiem na młodzieżówkę? :D.

      Usuń