"Żniwiarz. Pusta Noc" - Paulina Hendel


Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cykl: Żniwiarz (#1)
Rok wydania: 1 maja 2017
Liczba stron: 432

Dawno temu uważałam, że polska literatura jest zła. Kojarzyła mi się z cukierkowymi romansami i sztucznymi postaciami. Potem poznałam polski nurt fantastyczny i przepadłam. 

Niedawno zauważyłam wzmożoną ilość recenzji powieści Pauliny Hendel. Jak to zazwyczaj bywa, od razu mnie to odrzuciło, jako że zazwyczaj nie czytam książek, o których jest akurat głośno. Czekam, aż szum ucichnie, i dopiero wtedy po nią sięgam. Co mnie więc skłoniło po sięgnięcie po “Pustą noc”, skoro niedawno premierę miał trzeci tom? Wystarczą dwa słowa - słowiańskie wierzenia.

Nie uczą nas tego w szkole. Jako dzieci i nastolatkowie mamy tylko słabe pojęcie, że kiedyś w Polsce panowały inne wierzenia. Rozbrzmiewa echem w dzisiejszej kulturze, no ale kto by się zastanawiał skąd wzięło się powiedzenie “niech to licho”? 

Paulina Hendel garściami zaczerpnęła z podań i legend słowiańskich, otoczyła je mrocznym klimatem, dorzuciła kilka barwnych postaci i tak powstał “Żniwiarz. Pusta noc”, czyli pierwszy tom sagi o Magdzie, jej wujku Feliksie i całej ferajnie demonicznych bytów.

Po przeczytaniu książki zajrzałam do kilku recenzji. Najbardziej zadziwił mnie fakt, że “Żniwiarz” jest zaliczany do literatury młodzieżowej. Fantastyka dla młodzieży kojarzy się raczej z kilkoma elementami nadprzyrodzonymi wrzuconymi do fabuły, która obraca się wokół problemów typowych dla ludzi będących w wieku nastoletnim - pierwsze miłości, szukanie prawdziwego “ja”. Moim zdaniem książka Pauliny Hendel w żadnym stopniu nie jest literaturą młodzieżową. Główna bohaterka ma 20 lat (już nie taka nastolatka), jest mnóstwo brutalnych scen walk, a opisy demonów nie stronią od dokładnego wyłuszczenia każdej obrzydliwości wiążącej się z ich wyglądem.

Autorka nie bawi się w przydługie ekspozycje, mające na celu zbudowanie tła powieści. Od samego początku wiadomo kim jest Feliks, kuzyn Magdy. Jest żniwiarzem, czyli swoistym egzorcystą demonów. Jego celem jest chronienie ludzi od obrzydlistw, które czają się w cieniu. Po jego śmierci nastaje czas oczekiwania na to, aż jego dusza znajdzie nowe ciało i powróci do domu rodzinnego. Jest to moment, w którym zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Magda, będąc jedną z osób w rodzinie, która nie jest żniwiarzem, lecz widzi zmory i zjawy, stara się przejąć obowiązki Feliksa. Zamieszkuje nawet w jego domu, aby móc się nim zajmować pod nieobecność mężczyzny. Po szczęśliwym powrocie wujka oboje zaplątują się w wydarzenia, które prowadzą do odkrycia ponurej tajemnicy - wrócił On.

Żadna książka dawno tak bardzo mnie nie wciągnęła. Gdy do niej przysiadłam, pochłonęłam ją w kilka godzin. Dawno nie czytałam tak dobrej powieści fantastycznej. Jest w niej wszystko - wartka akcja, zwroty akcji, tajemnica, demony, rytuały, miłość. Nie można prosić o nic więcej. Paulina Hendel oczarowała mnie słowem i sprawiła, że pragnę więcej. Opisy są na tyle żywe, że można sobie wyobrazić bycie częścią wydarzeń.

Wiele osób zwracało uwagę, że bali się czytać powieść wieczorem lub w nocy. Z natury jestem strachliwa, więc z początku starałam się czytać książkę tylko jak było widno. Jednak nie było się czego bać. Owszem, demony słowiańskie to nie urocze szczeniaczki. Ich opisy mogą przestraszyć, jednak walki są przeplatane rozwiązywaniem zagadek, co daje chwilę na uspokojenie skołatanego serca. 

Umiejętność operowania słowem i logicznie skonstruowana fabuła to mocne strony tej powieści, ale nie obyło się bez małych grzeszków. Pojawiły się głównie w przypadku, gdy bohaterowie mieli do pokonania jakąś przeszkodę - nagle się okazuje, że istnieje magiczny sposób na rozwiązanie problemu. Widmowy rycerz zadał ci śmiertelną ranę? Bez obaw - oto święta woda zebrana z magicznego strumyka o północy w Noc Kupały, uleczy cię natychmiast. Nie wiesz kto porwał twoją koleżankę po fachu? Nie ma sprawy, wszystko widziała wścibska sąsiadka; co prawda z początku mało co pamiętała, ale sen zaradzi wszystkiemu.

Romans, mimo całej mojej sympatii do tego typu wątków, w tej książce jest kolejną jej słabą stroną. Magda, która uważa siebie za niezbyt interesującą osobę, zwraca uwagę Mateusza. Jest to tajemniczy chłopak, który nagle pojawia się w mieście. Pracuje u swojej rodziny, którą Magda zna. Nie jest więc do końca taki obcy. Ich znajomość szybko przeradza się w coś więcej; oboje wydają się być szczęśliwi. Niestety autorka zabiła całą tajemniczość jedną malutką zmianą w zachowaniu w Mateusza. Cały czar nagle prysł, iluzja opadła i od razu było wiadomo co się stanie na samym końcu. 

Warto przymknąć oko na powyższe grzeszki, bo “Pusta noc” nie jest złą książką. Autorka dopiero zaczęła swoją przygodę z mitologią słowiańską, więc być może jeszcze nie zdążyła wypracować sobie nieoczywistych rozwiązań. Doszły mnie słuchy, że drugi tom jest lepszy od pierwszego, co mnie raduje, bo najwyraźniej autorka musiała się wyzbyć kilku złych nawyków. 

“Pusta noc” to świetny przykład tego, że polska literatura fantastyczna jest warta poznania. To nie tylko książka na wieczór, ale też powieść, która przybliża nam nasze dawne wierzenia. Nigdy nie wiadomo, czy to wszystko tylko zabobony, czy może jednak prawda. Mieszkańcy miasteczka Magdy też żyją w niewiedzy; może ujadanie psa, które słyszymy co noc to nie pies sąsiadów, a piekielny ogar?

Publikowanie komentarza

9 Komentarze

  1. To nie mój gatunek, ale świetnie, że Tobie się podobało. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dawna mam na nią ochotę i niedługo mam zamiar ją przeczytać :)

    Pozdrawiam!
    recenzje-zwyklej-czytelniczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam niczego, co można by zaliczyć do polskiej fantastyki. Niewiele czytam tego typu książek (fantast.), ale jednak zdarza mi się przełamywać i tego nie żałuję. Może i po Żniwiarza sięgnę? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od dawna mam w planach tę serię! Zwłaszcza, że zawiera elementy z mitologii <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby tylko elementy! Jest nią przesiąknięta! :).

      Usuń
  5. Ja póki co nie mam przekonania, by po nią sięgnąć, ale kto wie, może mi się odwidzi :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Poluję na tę serię od wielu miesięcy. Może w końcu kiedyś się w nią zapatrzę, bo wisi na mojej liście książek do przeczytania od bardzo dawna.

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Autorka nie zaczęła swojej przygody z mitologią słowiańską od tej serii. Napisała już 3 książki w której wątek demonów słowiańskich się przeplata. Seria Zapomniana księga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam pojęcia! :). I ja i moi czytelnicy dziękujemy za tytuł serii. Zapisuję go i będę szukać.

      Usuń