"Humaniści w kosmosie" - Mel Lallande


Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 30 października 2018
Liczba stron: 210

Gatunek science fiction kojarzy się z trudnymi słowami, podróżami statkami kosmicznymi i spotykaniem pozaziemskich form życia, które zagrażają ludzkości. Jest gwałtownie i wybuchowo, a akcja pędzi na łeb na szyję. 

Mel Lallande poszła w drugą stronę. Usiadła i napisała powieść science fiction inną niż wszystkie. Jest to powieść… groteskowa. Już sam tytuł oraz okładka wprawiają w konsternację - co świnie w rakiecie mają wspólnego z kosmosem i humanistami? Dość sporo, jak się okazuje!

Powieść jest wyraźnie podzielona na dwie części. Pierwsza z nich skupia się na opisaniu problemów współczesnego świata przy pomocy postaci z bajek i katastrofalnej wizji przyszłości, która czeka współczesnego człowieka. Pozostałą część książki zajmuje opis wyprawy w kosmos sześciu badaczy, którzy po wylądowaniu idą na rekonesans, umilając sobie czas filozoficzną rozmową na temat idei istnienia.

“Humaniści w kosmosie” to bardzo krótki zbiorek sześciu opowiadań. Łączy je jeden mianownik - kondycja współczesnego świata ukazana z różnych perspektyw. Poza tym można powiedzieć, że dzieli je wszystko. Poczynając od formy, na stylu kończąc. Opowiadania są nierówne. W niektórych autorka trzyma się ogólno pojętych zasad pisania opowiadań, natomiast w niektórych bawi się formą. W ten sposób, przykładowo w opowiadaniu o międzygalaktycznym weterynarzu większość stron zajmują fragmenty książek naukowych lub pytania, które pojawiły się na egzaminie końcowym na uczelni. 

Opowiadania skupiają się na wielu aspektach świata. “Zmiany klimatyczne” opisuje katastrofy występujące w każdym zakątku Ziemi z perspektywy Opiekuna, który jest jedyną osobą w klanie znającą zamierzchłą historię. Reszta wydarzeń, o których zwykli obywatele mają się nie dowiedzieć, znajduje się w tajemniczej księdze. “Deus ex machina” w groteskowy sposób wytyka ślepe opieranie się na technologii. Ludzie powinni uważać, bo w końcu dojdzie do tego, że drzwi wejściowe do domu będą domagały się napiwku, bo inaczej nie wpuszczą właściciela! Tytułowe opowiadanie “Humaniście w kosmosie” to wielkie filozoficzne wynurzenie na temat Boga, religii i tego, czy jesteśmy sami w kosmosie. Ostatni tytuł, a mianowicie “Wojna kobiet” z początku w zabawny sposób przedstawia świat bez kobiet, żeby potem boleśnie wytknąć ich przedmiotowe traktowanie.

Recenzowany tytuł jest bardzo specyficzną pozycją. Czytając opinie innych widać, że tę książkę albo się pokocha, albo znienawidzi. Nie ma nic pomiędzy. Dzieje się tak dlatego, że autorka prowadzi narrację w bardzo nierówny sposób, przez co ciężko jest się wciągnąć w historię. Z pewnością nie jest to pozycja “na raz”. Najlepiej jest ją sobie dawkować, wtedy można docenić jej atuty.

Niestety ja tego nie zrobiłam, co zaważyło na mojej opinii. Już pierwsze opowiadanie zasugerowało mi, że autorka zaserwuje literaturą ciężką do strawienia dla tych, którzy nie przepadają za przerysowaną groteską. Bohaterami tej historii są bowiem… postaci z bajek. Trzy małe świnki stają się urzędnikami bez serca, a księżniczka wojowniczką, okradającą bogatego księcia ze złota (wszystko oczywiście zgodnie z instrukcją umieszczoną w specjalnym poradniku). 

Autorka napisała ten zbiór bardzo chaotycznie. Kolokwialnie mówiąc, nic tu się nie trzyma kupy, nawet jak na zbiór opowiadań. Całkiem odmienny styl w każdym opowiadaniu sprawia, że ma się wrażenie, jakby czytało się kilku autorów. Utrudnia to wyrobienie sobie zdania na temat tego jak autorka pisze i czy będzie się chciało sięgnąć po inne książki spod jej pióra.

Z pewnością nie jest to najlepsza książka jaką przeczytałam w 2018 roku, ale osoby lubiące humor i groteskę docenią cięty język oraz interesujące słowotwórstwo. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

Publikowanie komentarza

3 Komentarze

  1. OOOO! Zapiszę sobie! Jestem mocno w sci- fi i kosmosie, ale groteski w kosmosie to nie miałam okazji czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już przeczytasz to koniecznie daj znać jak Ci się podobało! Będę śledzić Twoje wpisy, może uda mi się złapać recenzję :).

      Usuń
  2. Chyba ją sobie daruję, widzę, że dużo osób nie wypowiada się o niej zbyt pozytywnie

    OdpowiedzUsuń