"Jutro należy do kotów" - Bernard Werber


Wydawnictwo: Sonia Draga
Tytuł oryginału: Demain les Chats
Przekład: Marta Turnau
Data wydania: 18 lipca 2018
Liczba stron: 280

Odkąd rok temu w moim domu pojawił się kot, uwielbiam czytać książki z kocim motywem. Przerobiłam już kilka pozycji, w tym nawet dwa tomy młodzieżowej serii „Wojownicy”. Na zeszłorocznych Śląskich Targach Książki moją uwagę przykuły żółte oczy osadzone w czarnym pyszczku, zerkające na mnie z okładki powieści Bernarda Werbera. Bez wahania zakupiłam powieść i postawiłam ją na półce. Czekała aż do zeszłego tygodnia. Bardzo się cieszę, że wreszcie do niej dotarłam.

Otwierając Jutro należy do kotów na pierwszej stronie spodziewałam się książki napisanej naiwnym, bo ograniczonym, zwierzęcym językiem. Spodziewałam się historii skupiającej się na kotce i jej przygodach w zaciszu domowym, może z jednej wycieczki poza dom, lecz szybkiego powrotu do rodzinnego ciepła. Żaden z moich domysłów się nie sprawdził. Do dzisiaj jestem pod wrażeniem, jak bardzo autorwi udało się stworzyć tak rozbudowaną powieść, posługując się głównym bohaterem będącym kotem kanapowym.

Historię poznajemy z perspektywy Bastet. Jej dni wypełnia czekanie na swoją służącą, proszenie o jedzenie, korzystanie z kuwety i czyszczenie futra. Wszystko zmienia się w momencie gdy poznaje kota sąsiada, indywidualistę Pitagorasa. Pitagoras nie jest zwykłym kotem – posiadł umiejętność zdobywania wiedzy po tym jak został mu wszczepiony specjalny port USB, dzięki któremu może łączyć się z internetem. Bastet, od zawsze czując, że może porozumieć się z innymi gatunkami, pragnie zaprzyjaźnić się z kotem z sąsiedztwa. Myśli, że może on pomoże jej osiągnąć cel. 

Jutro należy do kotów to nie jest urocza i łzawa opowieść, jakiej można się spodziewać po powieści, w której głównymi bohaterami są zwierzęta. Zaskoczył mnie fakt, że jest ona za to brutalna, a sam autor nie przebiera w słowach. Jest w niej poruszonych wiele ciężkich tematów: terroryzm, wojna, zagłada ludzkości. Werber pozwala nam spojrzeć okiem zwierzęcia na ludzką naturę i obnaża jej słabości. Próbuje odpowiedzieć na pytania wszystkich nas nurtujące; najciekawszym z nich jest to, które stara się zdeterminować jak byśmy się zachowali gdyby filmy katastroficzne (które większość ludzi uwielbia) stałyby się naszą rzeczywistością.

Tym, co najbardziej uderza po skończeniu i przemyśleniu książki jest zmiana jaka następuje w Bastet. Z początku ewidentnie można odczuć, że czyta się zapis myśli, które być może ma inteligentny kot. Tymczasem im dalej w głąb historii, tym dojrzalsze są jej przemyślenia. Kilka minut po zamknięciu Jutro należy do kotów zdałam sobie sprawę, że towarzyszyłam kotce w dojrzewaniu. Brzmi to absurdalnie, jednak Bastet coraz lepiej poznawała świat i poszerzała swoje horyzonty, dzięki czemu zmieniło się jej myślenie. Zupełnie jak u małego dziecka, które zaczyna mówić i rejestrować co się wokół niego dzieje.

Powieść Werbera to również fascynująca lekcja historii. Skupia się na starożytności, jako że wtedy koty były otaczane czcią. W opowieściach Pitagorasa znalazło się wiele elementów, które znamy ze szkoły. Wspomina jednak kilka mało znanych wydarzeń. Czy wiedzieliście, że Kambyzes, król Persów, zdobył Egipt tylko datego, że jego żołnierze mieli przyczepione do tarczy koty, których Egipcjanie nie śmieli skrzywdzić?

Jutro należy do kotów to świetna pozycja nie tylko dla wielbicieli tych futrzastych stworzeń. To powieść dla osób, lubujących się w inteligentnych książkach, z których można wynieść parę ciekawostek. Bez mrugnięcia okiem mogę polecić ją każdemu kto pragnie literatury, która bawi, przeraża i przyprawia o ciarki. Wizja przyszłości jest tu iście apokaliptyczna, jednak wartoo ją przeczytać, aby zastanowić się, czy ludzkość na pewno idzie w dobrym kierunku. Być może jest coś, co możemy zrobić, żeby to zmienić?

Publikowanie komentarza

9 Komentarze

  1. Nazwa mojego bloga oraz ogromna miłość do tych zwierząt, obliguje mnie do tego, aby sięgnąć po ten tytuł. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nie lubię kotów :). Więc raczej nie sięgnę po tę książkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i dobrze robisz, nie lubiąc tych zwierzaków trudno byłoby się wkręcić w fabułę :).

      Usuń
  3. O takiej tematyce książki to ja jeszcze nie widziałam :D A że kotów nie lubię to też nie przeczytam xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia jest bardzo specyficzna. Byłam zszokowana gdy fabuła zaczęła się klarować, więc wielki ukłon w stronę autora :D.

      Usuń
  4. recenzje przeczytałem z zainteresowaniem ale sama książka nie zachęca :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda :( Nie każdemu przypadnie do gustu tego typu literatura, więc w pełni rozumiem.

      Usuń
  5. Koty to nie moja bajka, ale nie mówię nie. Być może kiedyś sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto. Mogłabyś się zdziwić jak bardzo ta powieść wciąga :).

      Usuń