"Plaga olbrzymów" - Kevin Hearne

Wydawnictwo: Rebis
Tytuł oryginału: A Plague of Giants
Cykl: Siedem kenningów (#1)
Przekład: Maria Smulewska
Data wydania: 31 lipca 2018
Liczba stron: 720

Historia opowiedziana inaczej niż zwykle. Narratorem jest wielu ludzi w ciele jednego człowieka – barda. Przybywa do Pelemynu, aby stanąć naprzeciwko obywateli miasta. Pragnie opowiedzieć mrożącą krew w żyłach historię inwazji olbrzymów, która dotyka cały kontynent. Bard wciela się w naocznych świadków inwazji i przerażonej gawiedzi opowiada wszystko, czego się dowiedział poprzez rozmowy lub czytanie zgubionych stronnic pamiętników. Jedynym ratunkiem dla ludzi są wyjątkowi bohaterowie, posiadający kenningi. Władza nad żywiołami daje im niesamowite możliwości, mimo że używanie ich wymaga nieludzkiego poświęcenia. Teraz muszą stawić czoła zagrożeniu, jakiego nikt do tej pory nie doświadczył.

Nigdy dotąd nie słyszałam o autorze. Przed lekturą poczytałam trochę o Kevinie Hearnie i okazało się, iż napisał serię Kroniki Żelaznego Druida, która zagwarantowała mu miejsce na liście bestsellerów. Jeżeli książki poprzedzające Plagę olbrzymów są napisane równie dobrze to nie ma czemu się dziwić.

Hearne ma niezwykle lekkie pióro. Objętość powieści (720 stron!) z miejsca zasugerowała mi, iż w środku znajdę ogrom informacji dotyczących świata wymyślonego przez autora. Wrażenie potęgował opis i tytuł serii, obiecujące wytłumaczenie czym są te tajemnicze „kenningi”. Łatwość, z jaką mężczyźnie przychodzi snucie ciekawej historii sprawiło, że każdy kolejny element świata łatwo wskakiwał na swoje miejsce. Z początku jeszcze musiałam wracać do spisu bohaterów lub cofnąć się w lekturze, żeby lepiej coś zrozumieć, ale im dalej tym rzadziej to się zdarzało, aż w końcu mogłam w pełni wejść w świat przedstawiony. 

Najbardziej do gustu przypadło mi opisanie w powieści kenningów. Nie chcę jednak zdradzić zbyt dużo, bo autor sam dawkuje wiedzę o nich. Spodobał mi się zamysł magii, obkupionej ogromnych poświęceniem. Magia nie przychodzi w jego świecie łatwo i z pewnością nie jest dla każdego. Była to miła odmiana w stosunku do współczesnej literatury fantasy, w której każdy może się nią parać.

Mnogość wątków sprzyja odbiorowi powieści. Z początku wątki są luźnymi historiami, które dzieją się obok siebie. Wyobraźcie sobie moją radość i podekscytowanie, gdy pierwsza dwójka bohaterów wreszcie skrzyżowała swoje drogi. Do tego momentu autor cierpliwie szykował czytelnika, przeplatając bliskie spotkanie opowieściami z całkiem innych zakątków krain. To świetny zabieg, który przypomina dobry film, gdzie reżyser stopniowo buduje napięcie poprzez urywanie emocjonujących scen i wracanie do mniej ekscytujących fragmentów.

Hearnowi można zarzucić, iż niektóre rozdziały były przegadane. Rozwlekłość opisów może nużyć, lecz koniec końców każde zdanie ma ogromne znaczenie dla fabuły.

Plaga olbrzymów to doskonały wybór, jeśli macie ochotę na nieoklepaną fantastykę. Jeśli znudziły wam się elfy, krasnoludy, syreny – ta książka spełni Wasze oczekiwania. 

Publikowanie komentarza

2 Komentarze

  1. Nie słyszałam do tej pory o tej książce. Ciekawi mnie narracja, więc myślę, że dam jej szanse. Pomimo tego, że miejscami jest przegadana.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa recenzja, ale książka zupełnie nie dla mnie. 😊

    OdpowiedzUsuń