"Panie Czarowne" - Jakub Ćwiek

 



Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 1 września 2021
Liczba stron: 464

Groźna, samotna starucha, chutliwa matka i psotna dziewka. To Trójnia, obdarzona gwałtowną i pierwotną mocą. Opiekują się swoim miejscem na ziemi. Gdy ktoś wejdzie im w drogę, na dobrą drogę nie wróci… Magiczna, nieszablonowa, poruszająca trudne tematy – taka jest najświeższa powieść Jakuba Ćwieka.

Głuchołazy to mieścina tętniąca życiem. Problem w tym, że gdy ktoś ją opuszcza, wiedza o niej nagle znika… Wiedźmy w ten sposób chronią miasto. Dzięki temu mogą sobie spokojnie żyć, nie bojąc się, że ktoś będzie na nie polował. Kiedyś mądre kobiety palono na stosie. W Głuchołazach (historia prawdziwa!) je wieszano. Betka, Królewna, Lilka i Bunia muszą jednak na chwilę zapomnieć o spokojnej codzienności. Coś się święci. Do miasta zjeżdża zastanawiająca ilość obcych, a wiedźmy wyczuwają, że stanie się coś złego. Będą musiały zewrzeć szyki i odeprzeć atak, nadchodzący znienacka.

Cztery kobiety, cztery zupełnie inne charaktery. Tak najprościej można opisać główne bohaterki „Pań Czarownych”. Są nieprzewidywalne, szalone. Mają tysiąc pomysłów na godzinę, a do tego są niezwykle opiekuńcze w stosunku do swojego miasta. Ochronią je, choćby miały poświęcić swoje życie. Ich miłość do ich miejsca na ziemi czuć z każdej strony. Opiekują się miastem, jego mieszkańcami. A najdokładniej sprawują pieczę nad bliskimi. Ćwiek zaledwie kilkoma słowami potrafi zarysować głęboką więź, jaka panuje między wiedźmami a ich rodzinami. Wystarczy jeden akapit, żeby poczuć ich miłość i wzruszyć się, gdy wchodzimy w ich myśli i czytamy, jak bardzo im na nich zależy. Autor „Pań Czarownych” raczej jest znany z mocnych powieści, mało w nich sentymentów, a więcej sieczki i dobrego humoru. W swojej najnowszej książce pokazał, jak bardzo rozwinął się jego warsztat. Emocje buzują, kotłują się, żeby w momencie kulminacyjnym wybuchnąć. Naprawdę, w pewnym momencie miałam wypieki na twarzy!

Ćwiek stworzył z pozoru silne postacie kobiece. W przypadku Jagny pokazał, że pod tą otoczką może kryć się kobieta, zmagająca się z ogromnymi problemami. W swojej książce poruszył też temat gwałtu. Przy pomocy magicznego proszku opisał, jak często rzeczywistość jest przeinaczana i to kat nagle staje się biedną ofiarą. Bardzo podobał mi się ten wątek oraz sposób, w jaki autor go poprowadził. Nie musiał prosto z mostu opisywać tego, co się wydarzyło. W swoim wyjątkowym stylu opisał rozterki Jagny oraz wymierzył sprawiedliwość w sposób adekwatny do tematyki powieści.

Wiecie, co tak naprawdę najbardziej mi się podobało w „Paniach Czarownych”? Tajemnica. Każda z głównych postaci (w tym cudowny Gniewko, w którym jestem absolutnie zakochana) kryje drugie oblicze. Nie powiem Wam, kim są, aby nie zepsuć niespodzianki. Z początku można się zastanowić, czy aby nie czyta się kolejnego tomu jakiejś serii. Byłam lekko zagubiona! Dopiero w drugiej połowie książki wychodzi na jaw, kto jest kim. Wtedy wszystkie fragmenty układanki, serwowane we wcześniejszych rozdziałach, nabierają sensu, a nad głową czytelnika nagle zapala się lampka. Zaskoczyło mnie to, ale też zaostrzyło apetyt na więcej. Nie pogardziłabym kolejnym tomem.

Przez powieść się płynie. Jest napisana tak lekko, że trudno jest się oderwać. Siadając do książki czas przestaje istnieć. Słowa wciągają i nie wypuszczają. Z radością wracałam do lektury, a końcówkę przeczytałam na jednym wdechu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Biblioteka Moniki , Blogger